Z Leną i Tomkiem bawiliśmy się w miejscu Sala Wanilia.
Kiedy po pierwszym tańcu w chmurach razem z dymem zniknęły ostatnie stresujące chwile zabawa rozpoczęła się na dobre. Kocham imprezy w dobie pandemii! Sprawiła ona, że ludzie bawią się na maxa!
W tak rozgrzanej atmosferze, schłodzeni tylko nieco przez zimne ognie odpalane na delikatnym mrozie, dotrwaliśmy do oczepin. Brawa i ukłony za to, co się na nich działo :).
Ale, ale… wesele przecież było ostatnią częścią tego pięknego dnia. Wszystko zaczęło się od przygotowań. Po wejściu do salonu poznałem całkiem ciekawy patent na wieszanie wieszaków w miejscach od halogenów w podwieszanym suficie. Od razu też rzuciła mi się w oczy cudna lampa na statywie. Musiałem ją jakoś wykorzystać. Padło na ubranie Tomka i wyszła z tego całkiem zabawna parafraza ;-)).
Choć Lena z Tomkiem sami podkreślali, że są już ze sobą długo i ciężko będzie wykrzesać falę emocji. Widziałem, jak te zaczynają ich dopadać podczas wspólnych zdjęć i na błogosławieństwie. Miłość to miłość, nie ma co się opierać.
15 styczeń to nie tylko data cudownego ślubu. To również dzień chrztu Nelli. Jest to bardzo stanowcza, mała i śliczna kobietka. Wiele łapówek musiało być danych aby wyjście z domu doszło do skutku. Hehe skąd ja to znam…
Drewniany Kościół w Modlnej
Ślub i chrzest odbył się w drewnianym kościele w Modlnej. Bardzo lubię takie miejsca, gdyż są klimatyczne. Podczas uroczystości rodziców pod ołtarz poprowadził Julek niosąc ich obrączki.
Zapraszam kochani do obejrzenia galerii z tego dnia. A ja czekam już ciepłej wiosny, kiedy to umówieni jesteśmy na dopełnienie wszystkiego cudownym plenerem!
Leave a reply